Archiwum z Maj, 2010
Jak już zapewne wiecie napadła mnie ochota na zupę. Rozważałem zrobienie barszczu lub zupy pomidorowej. Jednak szybka inspekcja w lodówce pokazała, że niestety nie ma składników ani na barszcz ani na zupę pomidorową.
Były jednak składniki na zupę pieczarkową. Znaczy były pieczarki. Kość z kotleta znalazła się w zamrażarce. Były też tam jakieś jarzyny. Więc można było przystąpić do wyczarowywania zupy pieczarkowej.
Jako, że od pomysłu do realizacji droga jest niezwykle krótka, jak postanowiłem — tak zrobiłem. Ugotowałem zupę pieczarkową. Na kości! Wiem, że na blogu gościł już przepis na zupę pieczarkową, ale ten przepis jest inny.
Jak zwykle przepis jest prosty, szybki i nie wymaga od nas stałej obecności w kuchni. Wszak zupy gotują się same.
Zupa pieczarkowa
Składniki:
kość z kotleta (może być kostka wieprzowa, ale uważam, że zupa powinna być na mięsie)
pieczarki (ilość dowolna, im więcej tym lepiej)
jarzyny (użyłem jakiejś mieszanki chińskiej, która była w zamrażarce)
ziele angielskie
liść laurowy
sól
pieprz
śmietana
Sposób przygotowania:
Odmrażamy mięso (ja wrzuciłem zamrożone, wypłukałem dwukrotnie w ciepłej wodzie), wrzucamy je do garnka. Do tego dodajemy ziele angielskie i liść laurowy. Zalewamy wodą. Gotujemy ma wolnym ogniu, aż mięso będzie miękkie i będzie łatwo odchodziło od kości.
Wyciągamy kość na talerz. I jak ostygnie obieramy z niej mięso, które później wrzucamy do zupy.
Dodajemy do zupy garść naszych jarzyn (w moim wypadku była to mieszanka chińska — takie jarzyny w paseczkach, ilość około 1,5 szklanki — tylko tyle miałem) oraz pokrojone pieczarki. Pieczarek dodajemy według uznania ale w myśl zasady: im więcej tym lepiej. Całość solimy i doprawiamy pieprzem według naszych indywidualnych preferencji.
Zupę gotujemy jeszcze 20 minut na wolnym ogniu. I mamy gotową zupę. Teraz można — a nawet trzeba — zabielić ją. Można to zrobić w garnku albo bezpośrednio na talerzu. Pełna dowolność.
Taka zupa pieczarkowa jest tania, sycąca i starcza na długo. Wystarczy dysponować tylko odpowiednio dużym garnkiem.
Uważam, że każda zupa powinna być robiona na mięsie lub kości. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem przeciwnikiem kostek rosołowych, ale jeśli nie muszę nie używam ich. A smak mięsa jest niepowtarzalny.
Naleśniki to szybkie i stosunkowo proste danie. Wystarczy kilka minut i już możemy cieszyć się nimi. To idealne danie obiadowe. Nadają się także na deser. Wiem, to trochę dziwne stwierdzenia, ale tak jest. Naleśniki z białym serem na słodko nadają się na deser.
Nic na to nie poradzę, że uwielbiam naleśniki z białym serem. To danie, które zawsze chętnie zjem. Ale oczywiście moje naleśniki muszą być dodatkowo zapieczone. Lubię kiedy są słodkie, gorące, mają chrupiącą i rumianą skórkę.
Przepis na naleśniki gościł już na naszym blogu, ale przypomnę go raz jeszcze. Wszak dobrych przepisów nigdy za wiele a tutaj pojawia się jeden dodatkowy składnik.
Naleśniki z serem
Składniki:
Na ciasto naleśnikowe:
2 szklanki mąki
1,5 szklanki mleka
1 szklanka wody (gazowanej)
1 jajko
2 łyżki oleju
sól do smaku
odrobina cukruNa farsz:
kostka białego sera
dwie łyżki cukru
jedno żółtko (może być całe jajko)
rodzynki
aromat rumowy (migdałowy, waniliowy — według uznania)
Sposób przyrządzenia:
Ciasto na naleśniki: wszystkie składniki wsypujemy do miski i mieszamy mikserem do uzyskania jednolitej konsystencji. Gdyby ciasto było za gęste można dodać więcej mleka albo wody gazowanej, żeby ciasto było rzadsze.
Idealne ciasto to takie, które nie spływa w całości z łyżki i kiedy zrobimy palcem na niej ślad, to ślad zostaje, nie jest zalewany ciastem.
Naleśniki smażymy na mocno nagrzanej patelni, którą delikatnie natłuszczamy rozprowadzając olej przy użyciu ręcznika papierowego. Naleśniki nie powinny pływać w tłuszczu.
Farsz serowy: ser rozgniatamy widelcem albo używamy do tego celu miksera. Ja polecam mikser. Wtedy farsz jest gładszy i ma mniejsze grudki. Do sera dodajemy jajko (najczęściej dodaje jedno całe jajko i jedno żółtko) i cukier. Całość dokładnie mieszamy. Jeśli chcemy można teraz dodać kilka kropli ulubionego aromatu.
Na koniec dodajemy rodzynki i wszystko mieszamy. Można mikserem. Rodzynki powinny to przetrwać.
Naleśniki z serem: Na naleśniki nakładamy sera następnie zawijamy go w rulon albo trójkąt (ćwiartkę, kopertę). Mój ulubiony sposób: naleśnik składamy na pół a następnie ponownie na pół.
Teraz wszystko podpiekamy na maśle z obu stron, tak aby był chrupiący i rumiany. Naleśniki można podać udekorowane bitą śmietaną, owocami, zwykłą śmietaną, posypane cynamonem, cukrem pudrem itd. Tutaj panuje dowolność. Ja uwielbiam takie bez dodatków. Kurcze, aż mi ślinka cieknie kiedy o tym piszę.
Przygotowanie pieczonego schabu obrosło wieloma mitami. Większość ludzi myśli, że jest to niezwykle trudna, skomplikowana i niewdzięczna praca.
A tak naprawdę jest to bardzo proste. Wystarczy mieć schab, rękaw foliowy i piekarnik. Nie od rzeczy będzie też kilka przypraw. To wszystko. Nie trzeba znać magicznych zaklęć. Nie trzeba spędzać tygodni w kuchni na podpatrywaniu mistrzów. W tym przypadku wystarczą dobre chęci.
Dodam, że nawet nie trzeba cały czas obserwować piekarnika. No chyba, że nie ufamy domownikom, wtedy być może trzeba będzie bronić piekącego się schabu jak niepodległości. Zapach jaki roztacza jest zniewalający i sprawia, że w soki żołądkowe zaczynają się buntować.
Schab pieczony w rękawie
Składniki:
kilogram schabu (lub więcej)
sól
pieprz
dwa — trzy ząbki czosnku
papryka (opcja)
pieczarki (opcja)
rękaw foliowy do pieczenia
Sposób przygotowania:
Umyty schab nacieramy solą i pieprzem. Przy czym lepiej dodać więcej pieprzu niż soli. Wystarczy posolić schab i ręką rozprowadzić dokładnie sól po jego wierzchu. Napiszę raz jeszcze: nie przesadzamy z solą!
W schabie nożem robimy kieszonki. Czyli wbijamy nóż w mięso pod niedużym kątem. W te kieszonki wkładamy ząbki czosnku. Tak aby całkowicie się schowały w mięsie.
Zamykamy rękaw do pieczenia z jednej strony. Wsadzamy do środka schab. Jeśli chcemy, możemy dodać: odrobinę papryki (najlepsza w wiórkach lub świeża), dodać kilka pieczarek, majeranek i inne ulubione przyprawy.
Zamykamy rękaw z drugiej strony i całość na około 2 godziny umieszczamy w lodówce aby smaki i zapachy przypraw mogły przeniknąć potrawę.
Wyciągamy schab z lodówki i po 10 minutach umieszczamy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku. Po około 2 godzinach schab jest gotowy.
Mała uwaga: 10 minut przed końcem pieczenia można rozciąć rękaw foliowy i włączyć termoobieg. Dzięki temu schab będzie miał złocistą, chrupiącą skórkę.
Schab pieczony w rękawie idealnie nadaje się zarówno na ciepło jak i na zimno. Z chlebem smakuje wyśmienicie. Zapewniam o tym. Ale najlepiej przekonać się o tym osobiście.
Za oknem deszcz i humory jakoś specjalnie nie dopisują. Dlatego, aby je poprawić potrzebne jest coś słodkiego. Słodkiego i najlepiej owocowego.
Szkoda, że sezon truskawkowy dopiero przed nami, bo bita śmietana z truskawkami to prawie poezja. Ale skoro nie mamy truskawek, to wykorzystamy inne owoce, które są dostępne o każdej porze roku.
Dzisiaj wybór padł na banana, brzoskwinie w puszce i rodzynki. Ale można użyć dowolnych owoców. Takich jakie najbardziej lubicie i jakie macie pod ręką lub w sklepie.
Bita śmietana z owocami
Składniki:
250 ml śmietany 30%
łyżka cukru pudru (może być też zwykły)
łyżeczka cukru wanilinowego (lub waniliowego, ewentualnie wanilia)
brzoskwinie w puszcze ( 3 — 4 połówki)
banan
rodzynki
wiórki kokosowe
Sposób przygotowania:
Do wysokiego pojemnika wlewamy śmietanę i wsypujemy łyżkę cukru pudru. Całość ubijamy aż śmietana będzie puszysta. Dodajemy łyżeczkę cukru wanilinowego i ubijamy jeszcze chwilę. Kiedy po obróceniu naczynia śmietana z niego nie wypadnie, jest gotowa. To wszystko. Prawda, że nie ma w tym żadnej filozofii? Przygotowanie bitej śmietany to chwila.
W salaterkach układamy kawałki banana, pokrojone w paski (lub kostkę) brzoskwinie. Można użyć innych owoców. Na owocach układany bitą śmietanę. Górę deseru dekorujemy rodzynkami i wiórkami kokosowymi. I deser gotowy.
Z podanej ilości wyjdą dwie duże porcje lub 3 — 4 mniejsze.
Przepisów na zapiekanki ziemniaczane jest naprawdę sporo. Ale dla każdego, prawdziwego ich miłośnika i tak zawsze będzie za mało.
Ostatnio szukając inspiracji obiadowej postanowiłem zaryzykować i przygotować coś nowego. Sprawdziłem co jest w kuchni (oprócz ziemniaków) i ze znalezionych składników powstała zapiekanka ziemniaczana z pieczarkami i kiełbasą.
Przygotowanie jej, jak większości zapiekanek ziemniaczanych, jest bardzo proste. A smak, jak w przypadku każdej zapiekanki — rewelacyjny.
Zapiekanka ziemniaczana z pieczarkami i kiełbasą
Składniki:
5 ziemniaków
20 dkg pieczarek
50 dkg kiełbasy (zwyczajna lub wiejska — proponuję wiejską)
pęczek szczypiorku
ser żółty
sól
pieprz
Sposób przygotowania:
Ziemniaki myjemy i jeśli są to młode ziemniaki, to gotujemy je w mundurkach. W przypadku starych ziemniaków najlepiej je obrać i dopiero wtedy ugotować.
Ugotowane i wystudzone ziemniaki kroimy w talaki (młode ziemniaki nie muszą być obrane, mogą mieć skórkę). Układamy plastry ziemniaków na dnie naczynia żaroodpornego. Na tej warstwie układamy pokrojone w plasterki pieczarki. Pieczarki posypujemy pokrojonym koperkiem. I znowu układamy: ziemniaki, pieczarki i koperek.
Na górze zapiekanki układamy kawałki kiełbasy. Ja pokroiłem kiełbasę na kawałki długości około 10 cm i każdy z nich przekroiłem wzdłuż. Można też pokroić kiełbasę na plasterki. Też będzie dobrze.
Zapiekankę podlewamy delikatnie wodą i umieszczamy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku. Po około 30 minutach pieczenia układamy na górze ser żółty i zapiekamy jeszcze 10 — 20 minut. Jeśli mamy piekarnik wyposażony w termoobieg to możemy go użyć. Kiedy ser się ładnie roztopi i zapiecze — nasza zapiekanka jest gotowa.
Proste potrawy są najsmaczniejsze. Nie trzeba ogromnych zdolności aby przygotować prostą i smaczną kolację bądź proste śniadanie. Taki smaczny posiłek można przygotować niezwykle szybko. Nawet jeśli nacie tylko 10 minut to powinno się udać.
Nie ma także problemów z wyszukanymi składnikami. Bo stawiamy na prostotę a parówki zazwyczaj są w lodówce. Pomidory i ogórki również można znaleźć, żółty ser i masło również. Może być delikatny problem ze świeżymi bułkami, ale przecież można je zastąpić chlebem. Gotowanie to sztuka umiejętnego dopasowywania składników w przypadku braku tych z przepisu.
Składniki:
2 parówki,
1 bułka,
pomidor,
ogórek,
ser żółty
bryndza
Sposób przygotowania:
jest bardzo prosty. Parówki wyciągamy z ohydnej folii i wrzucamy do gorącej, wrzącej wody. I nie musimy ich nawet gotować. Po 5 minutach parówki są gorące.
Bułkę przecinamy na pół, jedną połówkę smarujemy masłem i układamy na niej ser żółty, na drugiej układamy bryndzę.
Pomidor i ogórek kroimy na plasterki i układamy na talerzu. Wyciągamy parówki, które wędrują również na talerz i posiłek gotowy.
Zdaje sobie sprawę z tego, że dla większości z Was przepis ten może wydać się banalny a nawet śmieszny. Ale on przeznaczony jest dla początkujących kuchennych adeptów. Wszak, każdy kiedyś zaczynał.
Osobiście przyznam, że uwielbiam bryndzę. Po prostu uwielbiam. Wiem też, że bardzo ciężko znaleźć dobrą i smaczną bryndzę.
Jeśli mieszkasz na południu kraju, nie masz aż tak wielkich problemów, ze znalezieniem dobrej bryndzy. Ale muszę przyznać, że nie jest to banalnie proste. najlepiej kiedy mamy zaufanego bacę, który przygotuje ją w odpowiedni sposób.
Na szczęście w sklepach także można znaleźć dobrą bryndzę. Tak. W sklepie można znaleźć dobrą, smaczną, oryginalną bryndzę. Na dodatek w 100% z mleka owczego. Co prawda jest to produkt sezonowy. Ale kiedy się pojawi, trudno się mu oprzeć. Ja nie potrafię.
Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Bryndzę Owczą produkowaną w Białce Tatrzańskiej. To właśnie tak powinna smakować bryndza.
Powinna być:
- odrobinę wilgotna,
- krucha lecz łatwa w rozsmarowaniu
- odpowiednio słona.
- powinna być zrobiona z mleka owczego!
I właśnie taka jest bryndza o której piszę. Spełnia wszystkie powyższe warunki. To mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o bryndzę. Polecam każdemu miłośnikowi tego zacnego, lecz czasem niedocenianego sera.
Jej producentem jest:
Przetwórstwo Mleczne
W. M. L Łętowscy B. Łętowska — Hyła S. C.
ul. Środkowa 220
34–405 Białka Tatrzańska
Zdjęcia opakowania są poniżej, a zdjęcie bryndzy można znaleźć pod przepisem: Coś dobrego na kolację. To właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z tą bryndzą.
Najłatwiej o nią w rejonach górskich. Ale możne gdzieś w centrum kraju lub nad morzem można się z nią spotkać? Warto pamiętać aby z ewentualnej wyprawy w góry przywieźć ze sobą nieduży zapas bryndzy. Pasuje ona do wielu potraw. Ale o tym nie trzeba nikogo przekonywać.
Jako, że sezon na świeże warzywa właśnie się zaczyna, postanowiłem podzielić się ze wszystkimi moim ulubionym przepisem. Przepis, który doskonale nadaje się na kolację lub śniadanie. To prosta i niezwykle smaczna potrawa.
Tak to już bywa. To co jest proste w przygotowaniu jest niezwykle smaczne. Należy pamiętać, że przygotowywanie potraw ma być przyjemnością a nie koniecznością. I nie ma niczego przyjemnego w spędzaniu godzin w kuchni przy garach.
Kiedy tylko najdzie Cię ochota na coś smacznego, proste i mało kalorycznego a masz pod ręką pomidora, ogórka i bryndzę możesz przygotować pyszną kolację.
A właśnie — bryndza. To moim zdaniem niedoceniany ser. A to dziwne. Gdyż bryndza jest nasza, Polska. Najlepsza jest oczywiście bryndza owcza, prosto z bacówki. Taką jednak ciężko zdobyć. Natomiast zauważyłem, że w sklepach pojawia się coraz lepsza i zachęcam do jej stosowania.
A teraz pora na prosty przepis na równie prostą kolacją lub śniadanie.
Składniki:
pomidor
ogórek
3 — 4 plastry bryndzy.
Sposób przygotowania:
Jest banalny. Umyty i obrany ogórek kroimy w plasterki. Umyty pomidor również. Ale pomidor kroimy trochę inaczej, kroimy go w poprzek. Wtedy smakuje lepiej — ale to moje zdanie.
Pokrojone jarzyny układamy po obu stronach talerza. A w środku układamy plasterki bryndzy. Obficie pieprzymy, delikatnie solimy (można zrezygnować z soli, bryndza jest słona), można polać wszystko oliwą i posypać zieloną pietruszką i szczypiorkiem. Podstawą są pomidory, ogórki i bryndza. A reszta zależy od was. Ja uwielbiam właśnie taki, prosty przepis. Bez zbędnych dodatków.
Skoro mamy już marynatę do kurczaka i mamy zamarynowane udka, to można pomyśleć o ich upieczeniu.
Zaręczam, że nie będzie to trudne. Ba, będzie to banalnie proste. Poradzi sobie z tym każdy, nawet mało zaawansowany, adept tajemnej sztuki kulinarnej.
Potrzebuje tylko kilku ingrediencji np: udek z kurczaka. Potrzebna może być też blaszka, na której je ułoży oraz piekarnik, który będzie wesoło je opiekał.
Najlepsze jest to, że nie musi cały czas pilnować udek podczas pieczenia. Nie ma potrzeby ciągłego przebywania w okolicach piekarnika i pilnowania piekących się kawałków mięsa. No chyba, że nie ufa domownikom. Choć wątpię aby na wpół upieczone udka były łakomym kąskiem.
Składniki:
4 udka drobiowe
sól,
pieprz,
papryka,
1/2 szklanki wody
Sposób przygotowania:
Zamarynowane udka układamy na blaszce z wysokimi bokami. Jeśli nie marynowaliśmy udek, wtedy również nie ma problemu. Postępujemy tak samo. Dodajemy tylko więcej przypraw.
Do udek umieszczonych na blaszce wlewamy pół szklanki wody, solimy ją odrobinę, dodajemy pieprz. Możemy posypać udka papryką, ale wtedy należy pamiętać aby podczas pieczenia od czasu do czasu polać je sosem, który powstanie w blaszce. Zapobiegnie to zwęgleniu papryki. Zwęglona papryka nie jest specjalnie smaczna. Możemy też dodać kilka ząbków nieobranego czosnku. Po upieczeniu będzie on niezwykle smacznym dodatkiem do mięsa.
W tym przepisie tłuszcz jest zbyteczny. Odrobina była w marynacie, więcej jest zapewne w samych udkach. Chyba, że odkroicie i wyrzucicie tłuste kawałki, wtedy udka będą bez tłuszczu. W tym przepisie, do pieczenia nie potrzeba tłuszczu, woda spisuje się rewelacyjnie.
Całość umieszczamy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku na 90 minut. Pod koniec pieczenia można włączyć na 10 — 15 minut termoobieg, aby skórka nabrała wspaniałej, złocistej barwy.
Można też najpierw udka ułożyć skórką do dołu i tak przez 45 minut traktować je upałem z piekarnika. A później odwrócić je i w takiej pozycji piec kolejne 54 minut. To już zależy od was.
Uwaga: Mniejsze udka można piec krócej!
Uwaga 2: Od czasu do czasu można zaglądać do piekarnika sprawdzając kondycję naszej potrawy. Zwęglone udka, podobnie jak zwęglona papryka, nie smakują jakoś specjalnie wykwintnie.
Zapewne czasem zastanawiacie się jak podnieść walory smakowe drobiu i czy jest to możliwe.
Odpowiadam więc, że jest to jak najbardziej możliwe i na dodatek niezwykle proste. Nie jest też to żadną wielką tajemnicą.
Aby zwiększyć walory smakowe drobiu najlepiej go zamarynować. Przygotować odpowiednią marynatę i umieścić w niej mięso drobiowe na kilka godzin. A przygotowanie marynaty jest naprawdę proste. Nie wymagana jest do tego żadna tajemna wiedza, sekretne składniki ani 15 stopnień kucharskiego wtajemniczenia.
Składniki:
kilka ząbków czosnku
sól
pieprz
papryka *
ocet winny (lub owocowy)
olej
Sposób przygotowania:
Czosnek kroimy nieduże kawałki. Na dnie naczynia układamy kilka kawałków czosnku, układamy na nim udka (lub inne kawałki kurczaka), posypujemy je solą, pieprzem i papryką. Skrapiamy kilkoma kroplami octu winnego i olejem. Układamy czosnek i na to kolejne kawałki kurczaka i ponownie sól, pieprz, papryka, ocet winny, olej.
Tak przygotowane naczynie z kurczakiem zawijamy folią spożywczą i umieszczamy w lodówce na 24 godziny. Po tym czasie kurczak gotowy jest do pieczenia. A przepis na prostego, pieczonego kurczaka powinien pojawić się jutro
* Można dodać także inne przyprawy: kminek, ziele angielskie, liść laurowy, majeranek, oregano itd. Wszystko zależy od naszych upodobań.

Najnowsze komentarze