Na stronie Wszystko o jedzeniu i gotowaniu przeglądasz archiwum z: Maj, 2010.

Jesteśmy w G+

Kalendarz


Archiwum z Maj, 2010

czwartek, Maj 27, 2010 @ 09:05 AM
michaniu

Jak już zapewne wie­cie napa­dła mnie ochota na zupę. Roz­wa­ża­łem zro­bie­nie barsz­czu lub zupy pomi­do­ro­wej. Jed­nak szybka inspek­cja w lodówce poka­zała, że nie­stety nie ma skład­ni­ków ani na barszcz ani na zupę pomidorową.

Były jed­nak skład­niki na zupę pie­czar­kową. Zna­czy były pie­czarki. Kość z kotleta zna­la­zła się w zamra­żarce. Były też tam jakieś jarzyny. Więc można było przy­stą­pić do wycza­ro­wy­wa­nia zupy pieczarkowej.

Jako, że od pomy­słu do reali­za­cji droga jest nie­zwy­kle krótka, jak posta­no­wi­łem — tak zro­bi­łem. Ugo­to­wa­łem zupę pie­czar­kową. Na kości! Wiem, że na blogu gościł już prze­pis na zupę pie­czar­kową, ale ten prze­pis jest inny.

Jak zwy­kle prze­pis jest pro­sty, szybki i nie wymaga od nas sta­łej obec­no­ści w kuchni. Wszak zupy gotują się same.

Zupa pie­czar­kowa

Skład­niki:
kość z kotleta (może być kostka wie­przowa, ale uwa­żam, że zupa powinna być na mię­sie)
pie­czarki (ilość dowolna, im wię­cej tym lepiej)
jarzyny (uży­łem jakiejś mie­szanki chiń­skiej, która była w zamra­żarce)
ziele angiel­skie
liść lau­rowy
sól
pieprz
śmietana

Spo­sób przygotowania:

Odmra­żamy mięso (ja wrzu­ci­łem zamro­żone, wypłu­ka­łem dwu­krot­nie w cie­płej wodzie), wrzu­camy je do garnka. Do tego doda­jemy ziele angiel­skie i liść lau­rowy. Zale­wamy wodą. Gotu­jemy ma wol­nym ogniu, aż mięso będzie mięk­kie i będzie łatwo odcho­dziło od kości.

Wycią­gamy kość na talerz. I jak osty­gnie obie­ramy z niej mięso, które póź­niej wrzu­camy do zupy.

Doda­jemy do zupy garść naszych jarzyn (w moim wypadku była to mie­szanka chiń­ska — takie jarzyny w pasecz­kach, ilość około 1,5 szklanki — tylko tyle mia­łem) oraz pokro­jone pie­czarki.  Pie­cza­rek doda­jemy według uzna­nia ale w myśl zasady: im wię­cej tym lepiej. Całość solimy i dopra­wiamy pie­przem według naszych indy­wi­du­al­nych preferencji.

Zupę gotu­jemy jesz­cze 20 minut na wol­nym ogniu. I mamy gotową zupę. Teraz można — a nawet trzeba — zabie­lić ją. Można to zro­bić w garnku albo bez­po­śred­nio na tale­rzu. Pełna dowolność.

Taka zupa pie­czar­kowa jest tania, sycąca i star­cza na długo. Wystar­czy dys­po­no­wać tylko odpo­wied­nio dużym garnkiem.

Uwa­żam, że każda zupa powinna być robiona na mię­sie lub kości. Nie zro­zum­cie mnie źle, nie jestem prze­ciw­ni­kiem kostek roso­ło­wych, ale jeśli nie muszę nie uży­wam ich. A smak mięsa jest niepowtarzalny.

wtorek, Maj 25, 2010 @ 12:05 PM
michaniu

Nale­śniki to szyb­kie i sto­sun­kowo pro­ste danie. Wystar­czy kilka minut i już możemy cie­szyć się nimi. To ide­alne danie obia­dowe. Nadają się także na deser. Wiem, to tro­chę dziwne stwier­dze­nia, ale tak jest. Nale­śniki z bia­łym serem na słodko nadają się na deser.

Nic na to nie pora­dzę, że uwiel­biam nale­śniki z bia­łym serem. To danie, które zawsze chęt­nie zjem. Ale oczy­wi­ście moje nale­śniki muszą być dodat­kowo zapie­czone. Lubię kiedy są słod­kie, gorące, mają chru­piącą i rumianą skórkę.

Prze­pis na nale­śniki gościł już na naszym blogu, ale przy­po­mnę go raz jesz­cze.  Wszak dobrych prze­pi­sów nigdy za wiele a tutaj poja­wia się jeden dodat­kowy składnik.

Nale­śniki z serem

Skład­niki:

Na cia­sto nale­śni­kowe:
2 szklanki mąki
1,5 szklanki mleka
1 szklanka wody (gazo­wa­nej)
1 jajko
2 łyżki oleju
sól do smaku
odro­bina cukru

Na farsz:
kostka bia­łego sera
dwie łyżki cukru
jedno żółtko (może być całe jajko)
rodzynki
aro­mat rumowy (mig­da­łowy, wani­liowy — według uznania)

Spo­sób przyrządzenia:

Cia­sto na nale­śniki: wszyst­kie skład­niki wsy­pu­jemy do miski i mie­szamy mik­se­rem do uzy­ska­nia jed­no­li­tej kon­sy­sten­cji. Gdyby cia­sto było za gęste można dodać wię­cej mleka albo wody gazo­wa­nej, żeby cia­sto było rzadsze.

Ide­alne cia­sto to takie, które nie spływa w cało­ści z łyżki i kiedy zro­bimy pal­cem na niej ślad, to ślad zostaje, nie jest zale­wany ciastem.

Nale­śniki sma­żymy na mocno  nagrza­nej patelni, którą deli­kat­nie natłusz­czamy roz­pro­wa­dza­jąc olej przy uży­ciu ręcz­nika papie­ro­wego.  Nale­śniki nie powinny pły­wać w tłuszczu.

Farsz serowy: ser roz­gnia­tamy widel­cem albo uży­wamy do tego celu mik­sera. Ja pole­cam mik­ser. Wtedy farsz jest gład­szy i ma mniej­sze grudki. Do sera doda­jemy jajko (naj­czę­ściej dodaje jedno całe jajko i jedno żółtko)  i cukier. Całość dokład­nie mie­szamy. Jeśli chcemy można teraz dodać kilka kro­pli ulu­bio­nego aromatu.

Na koniec doda­jemy rodzynki i wszystko mie­szamy. Można mik­se­rem. Rodzynki powinny to przetrwać.

Nale­śniki z serem: Na nale­śniki nakła­damy sera następ­nie zawi­jamy  go w rulon albo trój­kąt  (ćwiartkę, kopertę). Mój ulu­biony spo­sób: nale­śnik skła­damy na pół a następ­nie ponow­nie na pół.

Teraz wszystko pod­pie­kamy na maśle  z obu stron, tak aby był chru­piący i rumiany. Nale­śniki można podać ude­ko­ro­wane bitą śmie­taną, owo­cami, zwy­kłą śmie­taną, posy­pane cyna­mo­nem, cukrem pudrem itd.  Tutaj panuje dowol­ność. Ja uwiel­biam takie bez dodat­ków. Kur­cze, aż mi ślinka ciek­nie kiedy o tym piszę.

środa, Maj 19, 2010 @ 06:05 AM
michaniu

Przy­go­to­wa­nie pie­czo­nego schabu obro­sło wie­loma mitami. Więk­szość ludzi myśli, że jest to nie­zwy­kle trudna, skom­pli­ko­wana i nie­wdzięczna praca.

A tak naprawdę jest to bar­dzo pro­ste. Wystar­czy mieć schab, rękaw foliowy i pie­kar­nik. Nie od rze­czy będzie też kilka przy­praw. To wszystko. Nie trzeba znać magicz­nych zaklęć. Nie trzeba spę­dzać tygo­dni w kuchni na pod­pa­try­wa­niu mistrzów. W tym przy­padku wystar­czą dobre chęci.

Dodam, że nawet nie trzeba cały czas obser­wo­wać pie­kar­nika. No chyba, że nie ufamy domow­ni­kom, wtedy być może trzeba będzie bro­nić pie­ką­cego się schabu jak nie­pod­le­gło­ści. Zapach jaki roz­ta­cza jest znie­wa­la­jący i spra­wia, że w soki żołąd­kowe zaczy­nają się buntować.

Schab pie­czony w rękawie

Skład­niki:
kilo­gram schabu (lub wię­cej)
sól
pieprz
dwa — trzy ząbki czosnku
papryka (opcja)
pie­czarki (opcja)
rękaw foliowy do pieczenia

Spo­sób przygotowania:

Umyty schab nacie­ramy solą i pie­przem. Przy czym lepiej dodać wię­cej pie­przu niż soli. Wystar­czy poso­lić schab i ręką roz­pro­wa­dzić dokład­nie sól po jego wierz­chu. Napi­szę raz jesz­cze: nie prze­sa­dzamy z solą!

W scha­bie nożem robimy kie­szonki. Czyli wbi­jamy nóż w mięso pod nie­du­żym kątem. W te kie­szonki wkła­damy ząbki czosnku. Tak aby cał­ko­wi­cie się scho­wały w mięsie.

Zamy­kamy rękaw do pie­cze­nia z jed­nej strony. Wsa­dzamy do środka schab. Jeśli chcemy, możemy dodać: odro­binę papryki (naj­lep­sza w wiór­kach lub świeża), dodać kilka pie­cza­rek, maje­ra­nek i inne ulu­bione przyprawy.

Zamy­kamy rękaw z dru­giej strony i całość na około 2 godziny umiesz­czamy w lodówce aby smaki i zapa­chy przy­praw mogły prze­nik­nąć potrawę.

Wycią­gamy schab z lodówki i po 10 minu­tach umiesz­czamy w nagrza­nym do 180 stopni pie­kar­niku. Po około 2 godzi­nach schab jest gotowy.

Mała uwaga: 10 minut przed koń­cem pie­cze­nia można roz­ciąć rękaw foliowy  i włą­czyć ter­mo­obieg. Dzięki temu schab będzie miał zło­ci­stą, chru­piącą skórkę.

Schab pie­czony w ręka­wie ide­al­nie nadaje się zarówno na cie­pło jak i na zimno. Z chle­bem sma­kuje wyśmie­ni­cie. Zapew­niam o tym. Ale naj­le­piej prze­ko­nać się o tym osobiście.

niedziela, Maj 16, 2010 @ 11:05 AM
michaniu

Za oknem deszcz i humory jakoś spe­cjal­nie nie dopi­sują. Dla­tego, aby je popra­wić potrzebne jest coś słod­kiego. Słod­kiego i naj­le­piej owocowego.

Szkoda, że sezon tru­skaw­kowy dopiero przed nami, bo bita śmie­tana z tru­skaw­kami to pra­wie poezja. Ale skoro nie mamy tru­ska­wek, to wyko­rzy­stamy inne owoce, które są dostępne o każ­dej porze roku.

Dzi­siaj wybór padł na banana, brzo­skwi­nie w puszce i rodzynki. Ale można użyć dowol­nych owo­ców. Takich jakie naj­bar­dziej lubi­cie i jakie macie pod ręką lub w sklepie.

Bita śmie­tana z owocami

Skład­niki:
250 ml śmie­tany 30%
łyżka cukru pudru (może być też zwy­kły)
łyżeczka cukru wani­li­no­wego (lub wani­lio­wego, ewen­tu­al­nie wani­lia)
brzo­skwi­nie w pusz­cze ( 3 — 4 połówki)
banan
rodzynki
wiórki kokosowe


Spo­sób przygotowania:

Do wyso­kiego pojem­nika wle­wamy śmie­tanę i wsy­pu­jemy łyżkę cukru pudru. Całość ubi­jamy aż śmie­tana będzie puszy­sta. Doda­jemy łyżeczkę cukru wani­li­no­wego i ubi­jamy jesz­cze chwilę. Kiedy po obró­ce­niu naczy­nia śmie­tana z niego nie wypad­nie, jest gotowa. To wszystko.  Prawda, że nie ma w tym żadnej filo­zo­fii? Przy­go­to­wa­nie bitej śmie­tany to chwila.

W sala­ter­kach ukła­damy kawałki banana, pokro­jone w paski (lub kostkę) brzo­skwi­nie. Można użyć innych owo­ców. Na owo­cach ukła­dany bitą śmie­tanę. Górę deseru deko­ru­jemy rodzyn­kami i wiór­kami koko­so­wymi. I deser gotowy.

Z poda­nej ilo­ści wyjdą dwie duże por­cje lub 3 — 4 mniejsze.

sobota, Maj 15, 2010 @ 01:05 PM
michaniu

Prze­pi­sów na zapie­kanki ziem­nia­czane jest naprawdę sporo. Ale dla każ­dego, praw­dzi­wego ich miło­śnika i tak zawsze będzie za mało.

Ostat­nio szu­ka­jąc inspi­ra­cji obia­do­wej posta­no­wi­łem zary­zy­ko­wać i przy­go­to­wać coś nowego. Spraw­dzi­łem co jest w kuchni (oprócz ziem­nia­ków) i ze zna­le­zio­nych skład­ni­ków powstała zapie­kanka ziem­nia­czana z pie­czar­kami i kiełbasą.

Przy­go­to­wa­nie jej, jak więk­szo­ści zapie­ka­nek ziem­nia­cza­nych, jest bar­dzo pro­ste. A smak, jak w przy­padku każ­dej zapie­kanki — rewelacyjny.

Zapie­kanka ziem­nia­czana z pie­czar­kami i kiełbasą

Skład­niki:
5 ziem­nia­ków
20 dkg pie­cza­rek
50 dkg kieł­basy (zwy­czajna lub wiej­ska — pro­po­nuję wiej­ską)
pęczek szczy­piorku
ser żółty
sól
pieprz

Spo­sób przygotowania:

Ziem­niaki myjemy i jeśli są to młode ziem­niaki, to gotu­jemy je w mun­dur­kach. W przy­padku sta­rych ziem­nia­ków naj­le­piej je obrać i dopiero wtedy ugotować.

Ugo­to­wane i wystu­dzone ziem­niaki kro­imy w talaki (młode ziem­niaki nie muszą być obrane, mogą mieć skórkę). Ukła­damy pla­stry ziem­nia­ków na dnie naczy­nia żaro­od­por­nego. Na tej war­stwie ukła­damy pokro­jone w pla­sterki pie­czarki. Pie­czarki posy­pu­jemy pokro­jo­nym koper­kiem. I znowu ukła­damy: ziem­niaki, pie­czarki i koperek.

Na górze zapie­kanki ukła­damy kawałki kieł­basy. Ja pokro­iłem kieł­basę na kawałki dłu­go­ści około 10 cm i każdy z nich prze­kro­iłem wzdłuż. Można też pokroić kieł­basę na pla­sterki. Też będzie dobrze.

Zapie­kankę pod­le­wamy deli­kat­nie wodą i umiesz­czamy w nagrza­nym do 180 stopni pie­kar­niku. Po około 30 minu­tach pie­cze­nia ukła­damy na górze ser żółty i zapie­kamy jesz­cze 10 — 20 minut. Jeśli mamy pie­kar­nik wypo­sa­żony w ter­mo­obieg to możemy go użyć. Kiedy ser się ładnie roz­topi i zapie­cze — nasza zapie­kanka jest gotowa.

czwartek, Maj 13, 2010 @ 08:05 AM
michaniu

Pro­ste potrawy są naj­smacz­niej­sze. Nie trzeba ogrom­nych zdol­no­ści aby przy­go­to­wać pro­stą i smaczną kola­cję bądź pro­ste śnia­da­nie. Taki smaczny posi­łek można przy­go­to­wać nie­zwy­kle szybko. Nawet jeśli nacie tylko 10 minut to powinno się udać.

Nie ma także pro­ble­mów z wyszu­ka­nymi skład­ni­kami. Bo sta­wiamy na pro­stotę a  parówki zazwy­czaj są w lodówce. Pomi­dory i ogórki rów­nież można zna­leźć, żółty ser i masło rów­nież. Może być deli­katny pro­blem ze świe­żymi buł­kami, ale prze­cież można je zastą­pić chle­bem. Goto­wa­nie to sztuka umie­jęt­nego dopa­so­wy­wa­nia skład­ni­ków w przy­padku braku tych z przepisu.

Skład­niki:
2 parówki,
1 bułka,
pomi­dor,
ogó­rek,
ser żółty
bryndza

Spo­sób przy­go­to­wa­nia:
jest bar­dzo pro­sty. Parówki wycią­gamy z ohyd­nej folii i wrzu­camy do gorą­cej, wrzą­cej wody. I nie musimy ich nawet goto­wać. Po 5 minu­tach parówki są gorące.

Bułkę prze­ci­namy na pół, jedną połówkę sma­ru­jemy masłem i ukła­damy na niej ser żółty, na dru­giej ukła­damy bryndzę.

Pomi­dor i ogó­rek kro­imy na pla­sterki i ukła­damy na tale­rzu. Wycią­gamy parówki, które wędrują rów­nież na talerz i posi­łek gotowy.

Zdaje sobie sprawę z tego, że dla więk­szo­ści z Was prze­pis ten może wydać się banalny a nawet śmieszny. Ale on prze­zna­czony jest dla począt­ku­ją­cych kuchen­nych adep­tów.  Wszak, każdy kie­dyś zaczynał.

wtorek, Maj 11, 2010 @ 11:05 AM
michaniu

Oso­bi­ście przy­znam, że uwiel­biam bryn­dzę. Po pro­stu uwiel­biam. Wiem też, że bar­dzo ciężko zna­leźć dobrą i smaczną bryndzę.

Jeśli miesz­kasz na połu­dniu kraju, nie masz aż tak wiel­kich pro­ble­mów, ze zna­le­zie­niem dobrej bryn­dzy. Ale muszę przy­znać, że nie jest to banal­nie pro­ste. naj­le­piej kiedy mamy zaufa­nego bacę, który przy­go­tuje ją w odpo­wiedni sposób.

Na szczę­ście w skle­pach także można zna­leźć dobrą bryn­dzę. Tak. W skle­pie można zna­leźć dobrą, smaczną, ory­gi­nalną bryn­dzę. Na doda­tek w 100% z mleka owczego. Co prawda jest to pro­dukt sezo­nowy. Ale kiedy się pojawi, trudno się mu oprzeć. Ja nie potrafię.

Z pełną odpo­wie­dzial­no­ścią mogę pole­cić Bryn­dzę Owczą pro­du­ko­waną w Białce Tatrzań­skiej. To wła­śnie tak powinna sma­ko­wać bryn­dza.

Powinna być:

  • odro­binę wilgotna,
  • kru­cha lecz łatwa w rozsmarowaniu
  • odpo­wied­nio słona.
  • powinna być zro­biona z mleka owczego!

I wła­śnie taka jest bryn­dza o któ­rej piszę. Speł­nia wszyst­kie powyż­sze warunki. To mój zde­cy­do­wany fawo­ryt jeśli cho­dzi o bryn­dzę. Pole­cam każ­demu miło­śni­kowi tego zacnego, lecz cza­sem nie­do­ce­nia­nego sera.

Jej pro­du­cen­tem jest:
Prze­twór­stwo Mleczne
W. M. L Łętow­scy B. Łętow­ska — Hyła S. C.
ul. Środ­kowa 220
34–405 Białka Tatrzańska

Zdję­cia opa­ko­wa­nia są poni­żej, a zdję­cie bryn­dzy można zna­leźć pod prze­pi­sem: Coś dobrego na kola­cję. To wła­śnie wtedy zaczęła się moja przy­goda z tą bryndzą.

Naj­ła­twiej o nią w rejo­nach gór­skich. Ale możne gdzieś w cen­trum kraju lub nad morzem można się z nią spo­tkać? Warto pamię­tać aby z ewen­tu­al­nej wyprawy w góry przy­wieźć ze sobą nie­duży zapas bryn­dzy. Pasuje ona do wielu potraw. Ale o tym nie trzeba nikogo przekonywać.

niedziela, Maj 9, 2010 @ 09:05 AM
michaniu

Jako, że sezon na świeże warzywa wła­śnie się zaczyna, posta­no­wi­łem podzie­lić się ze wszyst­kimi moim ulu­bio­nym prze­pi­sem. Prze­pis, który dosko­nale nadaje się na kola­cję lub śnia­da­nie. To pro­sta i nie­zwy­kle smaczna potrawa.

Tak to już bywa. To co jest pro­ste w przy­go­to­wa­niu jest nie­zwy­kle smaczne. Należy pamię­tać, że przy­go­to­wy­wa­nie potraw ma być przy­jem­no­ścią a nie koniecz­no­ścią. I nie ma niczego przy­jem­nego w spę­dza­niu godzin w kuchni przy garach.

Kiedy tylko naj­dzie Cię ochota na coś smacz­nego, pro­ste i mało kalo­rycz­nego a masz pod ręką pomi­dora, ogórka i bryn­dzę możesz przy­go­to­wać pyszną kolację.

A wła­śnie — bryn­dza. To moim zda­niem nie­do­ce­niany ser. A to dziwne. Gdyż bryn­dza jest nasza, Pol­ska. Naj­lep­sza jest oczy­wi­ście bryn­dza owcza, pro­sto z bacówki. Taką jed­nak ciężko zdo­być. Nato­miast zauwa­ży­łem, że w skle­pach poja­wia się coraz lep­sza i zachę­cam do jej stosowania.

A teraz pora na pro­sty prze­pis na rów­nie pro­stą kola­cją lub śniadanie.

Skład­niki:
pomi­dor
ogó­rek
3 — 4 pla­stry bryndzy.

Spo­sób przygotowania:

Jest banalny. Umyty i obrany ogó­rek kro­imy w pla­sterki. Umyty pomi­dor rów­nież. Ale pomi­dor kro­imy tro­chę ina­czej, kro­imy go w poprzek. Wtedy sma­kuje lepiej — ale to moje zdanie.

Pokro­jone jarzyny ukła­damy po obu stro­nach tale­rza. A w środku ukła­damy pla­sterki bryn­dzy. Obfi­cie pie­przymy, deli­kat­nie solimy (można zre­zy­gno­wać z soli, bryn­dza jest słona), można polać wszystko oliwą i posy­pać zie­loną pie­truszką i szczy­pior­kiem. Pod­stawą są pomi­dory, ogórki i bryn­dza. A reszta zależy od was. Ja uwiel­biam wła­śnie taki, pro­sty prze­pis. Bez zbęd­nych dodatków.

czwartek, Maj 6, 2010 @ 08:05 AM
michaniu

Skoro mamy już mary­natę do kur­czaka i mamy zama­ry­no­wane udka, to można pomy­śleć o ich upieczeniu.

Zarę­czam, że nie będzie to trudne. Ba, będzie to banal­nie pro­ste. Pora­dzi sobie z tym każdy, nawet mało zaawan­so­wany, adept tajem­nej sztuki kulinarnej.

Potrze­buje tylko kilku ingre­dien­cji np: udek z kur­czaka. Potrzebna może być też blaszka, na któ­rej je ułoży oraz pie­kar­nik, który będzie wesoło je opiekał.

Naj­lep­sze jest to, że nie musi cały czas pil­no­wać udek pod­czas pie­cze­nia.  Nie ma potrzeby cią­głego prze­by­wa­nia w oko­li­cach pie­kar­nika i pil­no­wa­nia pie­ką­cych się kawał­ków mięsa. No chyba, że nie ufa domow­ni­kom. Choć wąt­pię aby na wpół upie­czone udka były łako­mym kąskiem.

Skład­niki:
4 udka dro­biowe
sól,
pieprz,
papryka,
1/2 szklanki wody

Spo­sób przygotowania:

Zama­ry­no­wane udka ukła­damy na blaszce z wyso­kimi bokami. Jeśli nie mary­no­wa­li­śmy udek, wtedy rów­nież nie ma pro­blemu. Postę­pu­jemy tak samo. Doda­jemy tylko wię­cej przypraw.

Do udek umiesz­czo­nych na blaszce wle­wamy pół szklanki wody, solimy ją odro­binę, doda­jemy pieprz. Możemy posy­pać udka papryką, ale wtedy należy pamię­tać aby pod­czas pie­cze­nia od czasu do czasu polać je sosem, który powsta­nie w blaszce. Zapo­bie­gnie to zwę­gle­niu papryki. Zwę­glona papryka nie jest spe­cjal­nie smaczna. Możemy też dodać kilka ząb­ków nie­obra­nego czosnku. Po upie­cze­niu będzie on nie­zwy­kle smacz­nym dodat­kiem do mięsa.

W tym prze­pi­sie tłuszcz jest zby­teczny. Odro­bina była w mary­na­cie, wię­cej jest zapewne w samych udkach. Chyba, że odkro­icie i wyrzu­ci­cie tłu­ste kawałki, wtedy udka będą bez tłusz­czu. W tym prze­pi­sie, do pie­cze­nia nie potrzeba tłusz­czu, woda spi­suje się rewelacyjnie.

Całość umiesz­czamy w nagrza­nym do 180 stopni pie­kar­niku na 90 minut. Pod koniec pie­cze­nia można włą­czyć na 10 — 15 minut ter­mo­obieg, aby skórka nabrała wspa­nia­łej, zło­ci­stej barwy.

Można też naj­pierw udka uło­żyć skórką do dołu i tak przez 45 minut trak­to­wać je upa­łem z pie­kar­nika. A póź­niej odwró­cić je i w takiej pozy­cji piec kolejne 54 minut. To już zależy od was.

Uwaga: Mniej­sze udka można piec krócej!

Uwaga 2: Od czasu do czasu można zaglą­dać do pie­kar­nika spraw­dza­jąc kon­dy­cję naszej potrawy. Zwę­glone udka, podob­nie jak zwę­glona papryka, nie sma­kują jakoś spe­cjal­nie wykwintnie.

środa, Maj 5, 2010 @ 09:05 AM
michaniu

Zapewne cza­sem zasta­na­wia­cie się jak pod­nieść walory sma­kowe dro­biu i czy jest to możliwe.

Odpo­wia­dam więc, że jest to jak naj­bar­dziej moż­liwe i na doda­tek nie­zwy­kle pro­ste. Nie jest też to żadną wielką tajemnicą.

Aby zwięk­szyć walory sma­kowe dro­biu naj­le­piej go zama­ry­no­wać. Przy­go­to­wać odpo­wied­nią mary­natę i umie­ścić w niej mięso dro­biowe na kilka godzin. A przy­go­to­wa­nie mary­naty jest naprawdę pro­ste. Nie wyma­gana jest do tego żadna tajemna wie­dza, sekretne skład­niki ani 15 stop­nień kuchar­skiego wtajemniczenia.

Skład­niki:
kilka ząb­ków czosnku
sól
pieprz
papryka *
ocet winny (lub owo­cowy)
olej

Spo­sób przygotowania:

Czo­snek kro­imy nie­duże kawałki. Na dnie naczy­nia ukła­damy kilka kawał­ków czosnku, ukła­damy na nim udka (lub inne kawałki kur­czaka), posy­pu­jemy je solą, pie­przem i papryką. Skra­piamy kil­koma kro­plami octu win­nego i ole­jem. Ukła­damy czo­snek i na to kolejne kawałki kur­czaka i ponow­nie sól, pieprz, papryka, ocet winny, olej.

Tak przy­go­to­wane naczy­nie z kur­cza­kiem zawi­jamy folią spo­żyw­czą i umiesz­czamy w lodówce na 24 godziny. Po tym cza­sie kur­czak gotowy jest do pie­cze­nia. A prze­pis na pro­stego, pie­czo­nego kur­czaka powi­nien poja­wić się jutro ;-)

* Można dodać także inne przy­prawy: kmi­nek, ziele angiel­skie, liść lau­rowy, maje­ra­nek, ore­gano itd. Wszystko zależy od naszych upodobań.