Na stronie Wszystko o jedzeniu i gotowaniu przeglądasz archiwum z: Styczeń, 2011.

Jesteśmy w G+

Kalendarz

Styczeń 2011
P W Ś C P S N
« gru   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Archiwum z Styczeń, 2011

niedziela, Styczeń 9, 2011 @ 11:01 AM
michaniu

Tak wiem. Prze­pis na ten ser­nik wie­deń­ski miał poja­wić się już dawno. Nie­stety tak się nie stało. Święta, syl­we­ster, leni­stwo. To wszystko spra­wiło, że prze­pis się nie poja­wił w ter­mi­nie. Ale teraz już nad­ra­biam wszyst­kie zaległości.

Uwiel­biam cia­sta, za ser­ni­kami prze­pa­dam nie­stety pomimo, że nie boję się goto­wać to cia­sta nie zawsze mi się udają. Ba, pra­wie nigdy się nie udają i dla­tego ich nie piekę.  Ale ser­nik z tego prze­pisu zawsze się udaje i to nawet mnie. Spraw­dzi­łem to już 3 krot­nie i za każ­dym razem efekt był nie­sa­mo­wity.  A ser­nik znik­nął w oka mgnie­niu w żołąd­kach gości.

Prze­pis na ser­nik wiedeński

Skład­niki

1 — 1,5 kg sera mie­lo­nego (są takie w wia­der­kach)
1 kostka masła
10 jaj
1 budyń śmie­tan­kowy
40 dkg cukru pudru

aro­mat cytry­nowy (opcja — może być inny np. poma­rań­czowy)
sok z połowy cytryny (opcja)
baka­lie (rodzynki, skórka poma­rań­czowa — co kto lubi)
1 ser­nix (opcja)
szczypta kur­kumy (opcja)
her­bat­niki (opcja)

masło i bułka tarta aby cia­sto nie przy­warło do blachy.

Spo­sób przy­go­to­wa­nia:
Żółtka, cukier i masło ucie­ramy mik­se­rem na gładką masę. Cię­gle mik­su­jąc doda­jemy ser oraz budyń. Teraz można dodać ser­nix i szczyptę kur­kumy. Ja raz bez ser­nixu i kur­kumy i też było rewe­la­cyjne. Kur­kuma nadaje ser­ni­kowi piękny kolor.

Do naszej masy możemy teraz dodać skórkę poma­rań­czową, otartą skórkę cytry­nową, aro­mat cytry­nowy, sok z cytryny, rodzynki. To już zależy od nas, jaką nutę ma mieć nasz ser­nik. Czy ma być w smaku cytry­nowy, czy może poma­rań­czowy lub rumowy. Czy ma mieć baka­lie, czy też nie. To zależy od nas.

Na sztywno ubi­jamy białka. Doda­jemy je do naszej masy sero­wej i deli­kat­nie łączymy. Pro­po­nuję robić to drew­nianą łyżką. Białka z masą łączymy deli­kat­nie powoli ale dokładnie.

Na — dużą — natłusz­czoną i posy­paną bułką tartą bla­chę wyle­wamy nasze cia­sto. Umiesz­czamy je w nagrza­nym do 180 stopni pie­kar­niku i pie­czemy przez godzinę. Po godzi­nie wyłą­czamy pie­kar­nik i zosta­wiamy cia­sto aby osty­gło. Po kolej­nych 30 minu­tach warto otwo­rzyć drzwiczki pie­kar­nika i niech cia­sto sty­gnie. Oczy­wi­ście gorące cia­sto jest pyszne, ale ciężko je wycią­gnąć. I ponoć gorące cia­sto jest nie­zdrowe. Ale to pew­nie prze­sądy ;-)

Oczy­wi­ście można na bla­sze uło­żyć pokru­szone her­bat­niki i dopiero na nie wylać cia­sto a póź­niej całość piec, jed­nak ja tego nie robi­łem. Nie chciało mi się tego robić. Nie mia­łem pod ręką herbatników.