Wczoraj naszła mnie ochota na barszcz czerwony. Może nawet nie naszła a raczej napadła. Od rana myślałem o barszczu. Ale nie takim z torebki (fuj), czy kiszonym. O nie. To miał być barszcz pachnący wędzonką, słodkimi burakami, ziołami. Słodki ale i odrobinę kwaśny. Ze śmietaną, ziemniakami, jajkiem lub białą fasolą. Pyszota
od 4 do 10 średnich buraków czerwonych
3 ząbki czosnku
2 – 3 łyżki ostu spirytusowego
Sposób przygotowania:
Obieramy buraki. Ja obrałem dużo buraków, bo chciałem aby barszcz był wyrazisty no i jak gotuję zupę to w wielkim garnku. Obrane buraki kroimy w plasterki. Wrzucamy je gorącego do wywaru. Dodajemy trzy ząbki czosnku. Wlewamy ocet. Dwie lub trzy łyżki. Przykrywamy całość i na małym ogniu gotujemy co najmniej dwie godziny.
Barszcz można podawać z ziemniakami, jajkiem, białą fasolą, z krokietem itd. To już zależy od indywidualnych preferencji. Można dodać majeranek. Co kto lubi.
Ważne! Jeśli będziemy odgrzewali barszcz nie może się on zagotować!
Wpis dodany
piątek, Listopad 26th, 2010 o 10:22 i znajduje się w kategorii Zupy.
Aby obserwować komentarze do tego wpisu użyj RSS 2.0.
Możesz również zamieścić komentarz, lub trackback ze swojej strony www.
Najnowsze komentarze