
Przyprawy do każdej potrawy
Przyprawy do każdej potrawy
Wypróbuj nowe, oryginalne oraz tradycyjne i sprawdzone smaki w Twojej kuchni.

Świadome zakupy
Oszczędzaj pieniądze
Broń się przed technikami manipulacyjnymi stosowanymi w hipermarketach i...

Cytrynówka
Nalewka cytrynowa
Czyli przepis na nasz flagowy produkt. Coś dla prawdziwego smakosza nalewek.
Wpisy z kategorii ‘Opinie o produktach’
Osobiście przyznam, że uwielbiam bryndzę. Po prostu uwielbiam. Wiem też, że bardzo ciężko znaleźć dobrą i smaczną bryndzę.
Jeśli mieszkasz na południu kraju, nie masz aż tak wielkich problemów, ze znalezieniem dobrej bryndzy. Ale muszę przyznać, że nie jest to banalnie proste. najlepiej kiedy mamy zaufanego bacę, który przygotuje ją w odpowiedni sposób.
Na szczęście w sklepach także można znaleźć dobrą bryndzę. Tak. W sklepie można znaleźć dobrą, smaczną, oryginalną bryndzę. Na dodatek w 100% z mleka owczego. Co prawda jest to produkt sezonowy. Ale kiedy się pojawi, trudno się mu oprzeć. Ja nie potrafię.
Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Bryndzę Owczą produkowaną w Białce Tatrzańskiej. To właśnie tak powinna smakować bryndza.
Powinna być:
- odrobinę wilgotna,
- krucha lecz łatwa w rozsmarowaniu
- odpowiednio słona.
- powinna być zrobiona z mleka owczego!
I właśnie taka jest bryndza o której piszę. Spełnia wszystkie powyższe warunki. To mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o bryndzę. Polecam każdemu miłośnikowi tego zacnego, lecz czasem niedocenianego sera.
Jej producentem jest:
Przetwórstwo Mleczne
W. M. L Łętowscy B. Łętowska – Hyła S. C.
ul. Środkowa 220
34-405 Białka Tatrzańska
Zdjęcia opakowania są poniżej, a zdjęcie bryndzy można znaleźć pod przepisem: Coś dobrego na kolację. To właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z tą bryndzą.
Najłatwiej o nią w rejonach górskich. Ale możne gdzieś w centrum kraju lub nad morzem można się z nią spotkać? Warto pamiętać aby z ewentualnej wyprawy w góry przywieźć ze sobą nieduży zapas bryndzy. Pasuje ona do wielu potraw. Ale o tym nie trzeba nikogo przekonywać.
Niniejszym wpisem reaktywuję tradycję pisania o produktach spożywczych, które z jakichś względów przypadły mi (lub nie) do gustu. Jak pisałem wcześniej na miniblogu, pora na coś specjalnego, mięsnego i pysznego.
Dawno temu, kiedy na półkach w sklepach nic nie było, wiele rzeczy robiono w domu. Tak też było u mnie a raczej u moich sąsiadów. Ze swojego dzieciństwa pamiętam smak kiełbasy w słoiku. To było coś niesamowitego. Zawsze kiedy sąsiad zaczynał przygotowania do “produkcji” panowało swego rodzaju poruszenie.
Ten pieprzny, mięsny smak, pamiętam do dzisiaj. To była najlepsza kiełbasa, jaką udało mi się jeść. To była najlepsza konserwa. Można było jeść ją z chlebem, bez chleba, na ciepło, na zimno. Jak kto lubił.
Później w sklepach pojawiło się wszystko. Nawet kiełbasa w słoiku. Cóż z tego, jeśli wszystkie te produkty nie umywały się do tego co pamiętałem. Były bez smaku, przesolone, żylaste – ohydne. A sprawdziłem ich naprawdę wiele. I nie ważne, czy produkt kupiony był w sklepie sieciowym czy osiedlowym. Był kiepski.
Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy w Polsce południowej, w małym sklepiku trafiłem na kiełbasę w słoiku. Producent nazwał ją: Kiełbasą Pasterską.
Pierwszy słoik, który kupiłem na próbę zniknął w mgnieniu oka i wszyscy chcieli więcej. Co było robić? Trzeba było wrócić do sklepu i kupić większy zapas. Od tego czasu, staram się aby ta kiełbasa zawsze była w mojej lodówce.
Jest niesamowicie smaczna a jej skład przejrzysty, nieskomplikowany, uczciwy – idealny.
SKŁAD: mięso wieprzowe 90%, tłuszcz wieprzowy 5%, sól kuchenna, mieszanka przypraw naturalnych. I to wszystko. Tak. Bez dziwnych i nikomu niepotrzebnych E. Bez soi, którą wpychają wszędzie. Idealny skład.
A wiesz co jest najważniejsze? Ta kiełbasa ma GALARETKĘ. Tak, to kiełbasa z galaretką. Każdy smakosz wie co to znaczy. I każdemu w tej właśnie chwile cieknie ślinka na samą myśl.
Kiełbasę Pasterską w słoiku z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Jest pyszna, z naturalnych składników i przenosi do świata dzieciństwa. Jej jedyną wadą jest to, że nie można się nią najeść. I jeśli otworzymy słoik to znika z niego błyskawicznie.
Gdzie można ją kupić? W kilku sklepach na południu Polski. Można też zapytać producenta, którym jest (podaję za etykietą) :
Firma Kabanos
Kojs Mirosław i Janina Kojs – Kowalczyk
Spółka Jawna
34-480 Jabłonka
ul. Spółdzielców 1
tel: 18 266 04 67
strona www
Z czystym sercem podaję nazwę i adres. Być może w Twoim sklepie również znajdziesz taką, lub podobną kiełbasę? Wtedy upewnisz się, że to ta właściwa. Zaręczam, będziesz zachwycony. Tak jak ja.
ps. Według strony www firmy kabanos, sklepy tego producenta znajdują się w Krakowie. Jeśli ktoś może to sprawdzić, będę wdzięczny.
Upieczenie własnego chleba to nie jest wcale taka wielka filozofia. Wystarczy mieć produkty i piekarnik, żeby upiec pyszny i smaczny chlebek.
Przestał mi smakować kupny chleb, więc zdecydowałam się na upieczenie własnego. Kupiłam opakowanie mieszanki Chleb Polski Sądecki Wieloziarnisty z ziarnami 3 zbóż. Jest to gotowa mieszanka, z której można upiec dwa bochenki chleba. Jest bardzo smaczny. Można do niego dodać rodzynki, słonecznik, pestki dyni, wszystko to, co lubimy. Smacznego!





Czasem reklama jest tak sugestywna, że jej ulegamy. A czasem jest tak, że mamy ochotę na coś słodkiego a nie dysponujemy czasem aby samodzielnie to przygotować. Wtedy najczęściej wybieramy się do pobliskiego sklepu na zakupy.
Tak było też tego pamiętnego dnia, w którym śnieg padał i wiał wiatr… Ej, co to ma być?! To o budyniu jest a nie o pogodzie
Pomimo, że Paula to pierwszy budyń Dr. Oetkera skierowany specjalnie dla dzieci a ja dzieckiem byłem wieki temu, postanowiłem go kupić. Nie ukrywam – powodem tego była rymowanka z reklamy: Bo Paula to jest krowa na maxa odjazdowa, co budyń robi pełen łat a pyszny tak, że niezły czad… Jak wpadnie w ucho to już nie chce wypaść.
W zależności od koloru krowy i łat możemy wybrać:
żółtą krowę w brązowe łaty – budyń waniliowy w czekoladowe łaty
brązową krowę w żółte łaty – budyń czekoladowy w waniliowe łaty
Dla niektórych ta informacja jest ważna – budyń Paula nie zawiera konserwantów.
A jeśli chodzi o smak. Budyń jak budyń. W domu można zrobić znacznie lepszy. Jednak, jak pisałem wcześniej nie zawsze mamy ku temu sposobność i czas. A głód bywa bezlitosny. Mógłbym nawet powiedzieć, że budyń był pyszny ale moje osobiste skojarzenia tego budyniu z pewną osobą powodują pewien taki… taki… niesmak
Ale jeśli Paula nie kojarzy Ci się z niczym traumatycznym to ten budyń powinien ci smakować.


Najnowsze komentarze