Wpisy oznaczone tagiem: ‘prosta kolacja’

środa, Październik 24, 2007 @ 07:10 AM
michaniu

Budyń to naj­prost­sza z potraw. Mam tylko pro­blem z zakla­sy­fi­ko­wa­niem jej. Nie­któ­rzy uwa­żają, że budyń to deser. Inni zaś, że to danie obia­dowe. Ja zga­dzam się z jed­nymi i dru­gimi. Budyń można zawsze zjeść. To szyb­kie i pro­ste danie.

 

Można przy­go­to­wy­wać budyń, korzy­sta­jąc z wielu skład­ni­ków. Można użyć mąki, mleka, jaj. Ale to jest po pierw­sze cza­so­chłonne a po dru­gie nie zawsze wycho­dzi. A budyń z torebki zawsze się udaje i — przy­naj­mniej mojej skrom­nej oso­bie — zawsze smakuje.

Na każ­dym opa­ko­wa­niu jest zazwy­czaj instruk­cja jak przy­go­to­wać budyń, wystar­czy postę­po­wać według niej i wszystko powinno być dobrze. Ważne aby zwró­cić uwagę, czy mamy budyń z cukrem czy też bez. Jeśli budyń jest bez cukru — to po pro­stu, trzeba cukier dodać. Pro­ste? Pro­ste! :D

naj­po­pu­lar­niej­szy przepis

skład­niki: mleko — naj­le­piej 3,2%, budyń w proszku (np. Winiary)

Z 0,5 litra zim­nego mleka odlać około 0,5 szklanki, wsy­pać zawar­tość opa­ko­wa­nia i dobrze wymieszać

Pozo­stałe mleko zago­to­wać. Do gotu­ją­cego się mleka wlać roz­ro­biony pro­szek cią­gle mie­sza­jąc. Od momentu zago­to­wa­nia goto­wać jesz­cze przez 0,5 minuty. Aby budyń się nie przy­pa­lił należy cały czas mieszać.

Gotowy budyń wlać do sala­te­rek, na talerz, do kub­ków — tutaj panuje pełna dowol­ność. Budyń można jeść na cie­pło lub na zimno. Z kon­fi­tu­rami, dże­mem, sokiem owo­co­wym, cyna­mo­nem, owo­cami itd. Panuje tutaj pełna dowol­ność :)

Uwaga:
W skle­pach dostępne się także “budy­nie” moż­liwe do przy­go­to­wa­nia na zimno, wsy­py­wane do chłod­nego mleka, gotowe po wymie­sza­niu i odsta­wie­niu na kilka minut. Można zna­leźć rów­nież budy­nie instant, zawie­ra­jące mleko w proszku, wsy­py­wane bez­po­śred­nio do gorą­cej wody, ew. mleka, gotowe zaraz po dokład­nym wymie­sza­niu. Nie pole­cam ich - gdyż w smaku są, nie bójmy się tego słowa — paskudne. Lepiej poświę­cić 5 minut i zjeść coś smacznego.

wtorek, Październik 16, 2007 @ 03:10 PM
michaniu

Nie­któ­rym wydaje się, że omlet to danie nie­zwy­kle trudne, cza­so­chłonne i wyma­ga­jące nie­zwy­kłych, ba wręcz tajem­nych umie­jęt­no­ści. Muszę wszyst­kich pocie­szyć, to jedno z prost­szych dań jakie można zro­bić z jajek. Pla­suje sie na trze­cim miej­scu. Zaraz po jajecz­nicy i jaj­kach na twardo.

 

Przy­go­to­wa­nie pysz­nego omletu nie jest trudne. Sma­że­nie też jest pro­ste. Wiem co spę­dza sen z oczu wielu wiel­bi­cie­lom tej potrawy. Wiem dla­czego nie­któ­rzy nie śpią po nocach a omlety jedzą od wiel­kiego święta. Powo­dem jest utrwa­lony przez media obraz przy­go­to­wy­wa­nia omletu. Ale zdra­dzę sekret — omletu nie trzeba prze­wra­cać na patelni. Ale o tym dalej.

 

Skład­niki — jajka, mleko, tłuszcz, sól

 

Naj­lep­szy omlet wycho­dzi z 3 — 4 jajek. Ja na każde jajko daje 1 łyżkę mleka. Tak naprawdę to dole­wam mleka na tzw. “oko”. Nic się nie sta­nie jeśli dodasz odro­binę wię­cej mleka. Mleko można zastą­pić śmietą lub wodą mine­raln. Może być gazowana.

 

Roz­bi­jamy jajka, doda­jemy mleko, szczyptę soli i wszystko dokład­nie mie­szamy do uzy­ska­nia jed­no­li­tej masy. Można do tego użyć trze­paczki lub widelca.

 

Na patelni, naj­le­piej teflo­no­wej, roz­grze­wamy tłuszcz i kiedy jest już gorący wyle­wamy masę jajeczną. I teraz drew­nianą szpa­tułką zgar­niamy wszytko od brze­gów patelni do jej środka. Teraz zmniej­szamy ogień. Jeśli mamy pokrywkę — uży­wamy jej i przy­kry­wamy patelnię.

 

Omlet jest gotowy do zje­dze­nia kiedy jego powierzch­nia jest ścięta. Dzięki pokrywce trwa to szybciej.

 

Teraz wycią­gamy omlet. Powi­nien wyjść bez pro­blemu ale nawet kiedy pęk­nie lub się pokru­szy to nic złego. Wszak za chwile i tak zosta­nie zjedzony.

 

Omlet możemy zjeść z dże­mem, bitą śmie­taną, owo­cami — wtedy jest omle­tem na słodko. Ale nic nie stoi na prze­szko­dzie aby zjeść go z parów­kami, tuń­czy­kiem z puszki, pie­czar­kami, serem żółtym, jarzy­nami Cokol­wiek znaj­dzie się w omle­cie będzie paso­wało bo omlet to dosko­nała baza i można zjeść go dosłow­nie z wszyst­kim. Ja ostat­nio zaja­dam się omle­tami z dżemem.

Omlet po usma­że­niu:
omlet_2.jpg

Omlet pokryty:) dże­mem
omlet_3.jpg

I poda­jemy:
omlet_4.jpg

mniam…

niedziela, Październik 14, 2007 @ 08:10 PM
michaniu

Jeśli myślisz, że dzi­siaj będzie o czymś super wykwint­nym to nie­stety muszę Cię roz­cza­ro­wać. Dzi­siaj nade­szła pora na nie­zwy­kle pro­ste, bły­ska­wiczne do przy­go­to­wa­nia danie. Pora na sma­żone parówki ozdo­bione serem żółtym.

 

Parówki to potrawa pro­sta, która powinna być w każ­dej sza­nu­ją­cej się lodówce. Ja naj­bar­dziej lubię parówki dro­biowe. A kto ich nie lubi? Tak, tak — dosko­nale wiem jak sie robi parówki i muszę zmar­twić wszyst­kich, któ­rzy nie lubią mię­so­żer­ców — nie prze­szka­dza mi to zupełnie.

D o przy­go­to­wa­nia paró­wek potrze­bu­jemy: cien­kie parówki, ser żółty, odro­binę tłusz­czu (może być olej), patel­nię, opcjo­nal­nie ząbek czosnku

Z paró­wek ścią­gamy folię w którą są zawi­nięte. Deli­kat­nie naci­namy je wzdłuż. Tak aby nóż prze­ci­nał je w poło­wie. Ważne aby parówki się nie rozpadły.

Na patel­nie wrzu­camy ząbek czosnku (nie musi być nawet roz­grzany) , wle­wamy olej i cze­kamy aż olej się roz­grzeje. Do gorą­cego oleju przej­dzie smak czosnku. A z oleju gdzie powę­druje? No do paró­wek :)

Na gorący olej wrzu­camy parówki i sma­żymy je z każ­dej moż­li­wej strony. Pod­czas pro­cesu sma­że­nia parówki “puchną”. Nagle optycz­nie zwięk­szają swoją objętość.

W mię­dzy­cza­sie (wiem, wiem — to słowo ponoć nie istnieje:P ) kro­imy ser żółty w paski. Przed koń­cem sma­że­nia sta­ramy się aby roz­cię­cie w parów­kach było u góry. W roz­cię­cie wkła­damy ser żółty. Jeśli dys­po­nu­jemy pokrywką to przy­kry­wamy patel­nie. Sma­żymy jesz­cze 1 — 2 minuty aż ser się roz­pu­ści. I… gotowe.

Teraz parówki na talerz. Doda­jemy musz­tardę, ket­chup, chrzan — co kto lubi i jemy ze smakiem.

Takie parówki naprawdę sma­kują rewe­la­cyj­nie. Deli­katna nuta czosnku pod­kre­śla ich smak, a roz­to­piony ser żółty… Każdy lubi taki ser :)

parowki.jpg