Wpisy oznaczone tagiem: ‘prosta kolacja’
Budyń to najprostsza z potraw. Mam tylko problem z zaklasyfikowaniem jej. Niektórzy uważają, że budyń to deser. Inni zaś, że to danie obiadowe. Ja zgadzam się z jednymi i drugimi. Budyń można zawsze zjeść. To szybkie i proste danie.
Można przygotowywać budyń, korzystając z wielu składników. Można użyć mąki, mleka, jaj. Ale to jest po pierwsze czasochłonne a po drugie nie zawsze wychodzi. A budyń z torebki zawsze się udaje i — przynajmniej mojej skromnej osobie — zawsze smakuje.
Na każdym opakowaniu jest zazwyczaj instrukcja jak przygotować budyń, wystarczy postępować według niej i wszystko powinno być dobrze. Ważne aby zwrócić uwagę, czy mamy budyń z cukrem czy też bez. Jeśli budyń jest bez cukru — to po prostu, trzeba cukier dodać. Proste? Proste!
najpopularniejszy przepis
składniki: mleko — najlepiej 3,2%, budyń w proszku (np. Winiary)
Z 0,5 litra zimnego mleka odlać około 0,5 szklanki, wsypać zawartość opakowania i dobrze wymieszać
Pozostałe mleko zagotować. Do gotującego się mleka wlać rozrobiony proszek ciągle mieszając. Od momentu zagotowania gotować jeszcze przez 0,5 minuty. Aby budyń się nie przypalił należy cały czas mieszać.
Gotowy budyń wlać do salaterek, na talerz, do kubków — tutaj panuje pełna dowolność. Budyń można jeść na ciepło lub na zimno. Z konfiturami, dżemem, sokiem owocowym, cynamonem, owocami itd. Panuje tutaj pełna dowolność
![]()
Uwaga:
W sklepach dostępne się także “budynie” możliwe do przygotowania na zimno, wsypywane do chłodnego mleka, gotowe po wymieszaniu i odstawieniu na kilka minut. Można znaleźć również budynie instant, zawierające mleko w proszku, wsypywane bezpośrednio do gorącej wody, ew. mleka, gotowe zaraz po dokładnym wymieszaniu. Nie polecam ich - gdyż w smaku są, nie bójmy się tego słowa — paskudne. Lepiej poświęcić 5 minut i zjeść coś smacznego.
Niektórym wydaje się, że omlet to danie niezwykle trudne, czasochłonne i wymagające niezwykłych, ba wręcz tajemnych umiejętności. Muszę wszystkich pocieszyć, to jedno z prostszych dań jakie można zrobić z jajek. Plasuje sie na trzecim miejscu. Zaraz po jajecznicy i jajkach na twardo.
Przygotowanie pysznego omletu nie jest trudne. Smażenie też jest proste. Wiem co spędza sen z oczu wielu wielbicielom tej potrawy. Wiem dlaczego niektórzy nie śpią po nocach a omlety jedzą od wielkiego święta. Powodem jest utrwalony przez media obraz przygotowywania omletu. Ale zdradzę sekret — omletu nie trzeba przewracać na patelni. Ale o tym dalej.
Składniki — jajka, mleko, tłuszcz, sól
Najlepszy omlet wychodzi z 3 — 4 jajek. Ja na każde jajko daje 1 łyżkę mleka. Tak naprawdę to dolewam mleka na tzw. “oko”. Nic się nie stanie jeśli dodasz odrobinę więcej mleka. Mleko można zastąpić śmietą lub wodą mineraln. Może być gazowana.
Rozbijamy jajka, dodajemy mleko, szczyptę soli i wszystko dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Można do tego użyć trzepaczki lub widelca.
Na patelni, najlepiej teflonowej, rozgrzewamy tłuszcz i kiedy jest już gorący wylewamy masę jajeczną. I teraz drewnianą szpatułką zgarniamy wszytko od brzegów patelni do jej środka. Teraz zmniejszamy ogień. Jeśli mamy pokrywkę — używamy jej i przykrywamy patelnię.
Omlet jest gotowy do zjedzenia kiedy jego powierzchnia jest ścięta. Dzięki pokrywce trwa to szybciej.
Teraz wyciągamy omlet. Powinien wyjść bez problemu ale nawet kiedy pęknie lub się pokruszy to nic złego. Wszak za chwile i tak zostanie zjedzony.
Omlet możemy zjeść z dżemem, bitą śmietaną, owocami — wtedy jest omletem na słodko. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zjeść go z parówkami, tuńczykiem z puszki, pieczarkami, serem żółtym, jarzynami Cokolwiek znajdzie się w omlecie będzie pasowało bo omlet to doskonała baza i można zjeść go dosłownie z wszystkim. Ja ostatnio zajadam się omletami z dżemem.
mniam…
Jeśli myślisz, że dzisiaj będzie o czymś super wykwintnym to niestety muszę Cię rozczarować. Dzisiaj nadeszła pora na niezwykle proste, błyskawiczne do przygotowania danie. Pora na smażone parówki ozdobione serem żółtym.
Parówki to potrawa prosta, która powinna być w każdej szanującej się lodówce. Ja najbardziej lubię parówki drobiowe. A kto ich nie lubi? Tak, tak — doskonale wiem jak sie robi parówki i muszę zmartwić wszystkich, którzy nie lubią mięsożerców — nie przeszkadza mi to zupełnie.
D o przygotowania parówek potrzebujemy: cienkie parówki, ser żółty, odrobinę tłuszczu (może być olej), patelnię, opcjonalnie ząbek czosnku
Z parówek ściągamy folię w którą są zawinięte. Delikatnie nacinamy je wzdłuż. Tak aby nóż przecinał je w połowie. Ważne aby parówki się nie rozpadły.
Na patelnie wrzucamy ząbek czosnku (nie musi być nawet rozgrzany) , wlewamy olej i czekamy aż olej się rozgrzeje. Do gorącego oleju przejdzie smak czosnku. A z oleju gdzie powędruje? No do parówek
Na gorący olej wrzucamy parówki i smażymy je z każdej możliwej strony. Podczas procesu smażenia parówki “puchną”. Nagle optycznie zwiększają swoją objętość.
W międzyczasie (wiem, wiem — to słowo ponoć nie istnieje:P ) kroimy ser żółty w paski. Przed końcem smażenia staramy się aby rozcięcie w parówkach było u góry. W rozcięcie wkładamy ser żółty. Jeśli dysponujemy pokrywką to przykrywamy patelnie. Smażymy jeszcze 1 — 2 minuty aż ser się rozpuści. I… gotowe.
Teraz parówki na talerz. Dodajemy musztardę, ketchup, chrzan — co kto lubi i jemy ze smakiem.
Takie parówki naprawdę smakują rewelacyjnie. Delikatna nuta czosnku podkreśla ich smak, a roztopiony ser żółty… Każdy lubi taki ser

Najnowsze komentarze