Wpisy oznaczone tagiem: ‘ser żółty’

niedziela, Luty 3, 2008 @ 05:02 PM
admin

Nie­któ­rzy przez cały dzień wymy­ślają, zasta­na­wiają się, co zjeść na obiad. Cie­kawą pro­po­zy­cją na fajny obiad jest ryba, a dokład­niej filet z min­taja, mro­żony. Może nie jest to coś nie­zwy­kłego, ale po przy­rzą­dze­niu oka­zuję się czymś naprawdę pysz­nym. Do tego por­cja suró­wek i dobry obiad gotowy.

 

Skład­niki:
– 4 filety mro­żone z min­taja (ok. kg)
– ser żółty w pla­strach np. gouda
– cebula
– dwa ząbki czosnku
– jogurt natu­ralny np. Zott bo jest taki kre­mowy, albo Bakoma
– łyżeczka majo­nezu
– bazy­lia
– ore­gano
– sól
– pieprz
– olej

 

Spo­sób przy­go­to­wa­nia:
Filety kro­imy na kawałki, dwa, trzy w zależ­no­ści od wiel­ko­ści filetu. Dopra­wiamy solą, ore­gano, bazy­lią. Sma­żymy rybę na oleju. Póź­niej na tym oleju sma­żymy też pokro­joną w krążki cebulę.

W tzw. mię­dzy­cza­sie robimy sos: dwie duże łyżki jogurtu natu­ral­nego, dwie łyżki majo­nezu, pokro­jony bar­dzo drobno — roz­du­szony czo­snek, ore­gano, bazy­lia, sól, pieprz do smaku. Mie­szamy i sos gotowy. Jeśli jest za gęsty to można dodać wię­cej jogurtu.

Do naczy­nia żaro­od­por­nego kła­dziemy dwa pla­stry sera żółtego na dno, na to kła­dziemy usma­żone kawałki ryby, usma­żoną cebulę i dwa– trzy pla­stry sera żółtego. Pole­wamy to wcze­śniej przy­go­to­wa­nym sosem czosnkowym.

Całość pie­czemy w pie­kar­niku 20 minut w tem­pe­ra­tu­rze 150 stopni, z termoobiegiem.

Gotową, zapie­czoną rybę możemy podać z surów­kami np. z czer­wo­nej kapu­sty, albo innej, wszystko zależy od tego na jaką mamy ochotę. Taki obiad uda się każ­demu, a gwa­ran­tuję, że jest pyszny. Sos czosn­kowy spra­wia, że rybka roz­pływa się w ustach :)

Smacz­nego!

poniedziałek, Grudzień 10, 2007 @ 06:12 PM
michaniu

Kto nie lubi pizzy?! To bar­dzo popu­larne danie, które cha­rak­te­ry­zuje się pro­stotą przy­go­to­wa­nia i roz­ko­szą sma­ko­wa­nia. Pizza wycho­dzi każ­demu. To potrawa, która musi się udać.

Sekre­tem pizzy jest odpo­wied­nie cia­sto. Ostat­nio mia­łem ochotę na pizzę i nie mia­łem droż­dży. Tra­ge­dia. No bo pizza bez droż­dży? A wła­śnie, moż­liwe. Można przy­go­to­wać cia­sto w któ­rym nie będzie nawet grama droż­dży. A cia­sto jest kru­che. Ok, zaczynamy.

skład­niki

cia­sto
- 1/3 szklanki oleju,
– 2/3 szklanki mleka ( może być kefir),
– 2 pła­skie łyżeczki proszku do pie­cze­nia,
– 2 szklanki mąki,
– sól.

farsz

co kto lubi — prze­cier pomi­do­rowy połą­czony z ore­gano– może być pod­stawą sosu, salami, kieł­basa, ogó­rek kon­ser­wowy lub kiszony, kuku­ry­dza, kur­czak, boczek i ser. Dodat­ków jest tyle, ilu przy­go­to­wu­ją­cych pizze ;)

Wszystko wrzu­camy do miski. Naj­le­piej wymie­szać naj­pierw syp­kie pro­dukty a następ­nie doda­wać płynne — olej, mleko (kefir) Cia­sto należy dobrze zagnieść. Nie powinno przy­kle­jać się do rąk — z tego powodu, że brak w nim drożdży.

Cia­sto należy roz­wał­ko­wać, kształt dowolny. Na blaszkę poło­żyć papier per­ga­mi­nowy a na ten papier cia­sto. Na cia­sto wykła­damy sos pomi­do­rowy, dodatki według wła­snego uzna­nia. Wszystko wkła­damy na 20 — 30 minut do nagrza­nego pie­kar­nika. Pie­kar­nik powi­nien być roz­grzany do 180 stopni. Kiedy cia­sto się zaru­mieni — wycią­gamy go i ukła­damy na pizzy ser. Naj­le­piej wcze­śniej starty. Ponow­nie wsa­dzamy pizze na 5 minut do pie­kar­nika — aż ser się roz­topi i… gotowe. Można jeść :D

jeden z etapów

img_0002a.jpg

a poni­żej gotowa pizza
(już wiesz dla­czego lepiej użyć star­tego sera ;) )

img_0004a.jpg

 

niedziela, Listopad 25, 2007 @ 01:11 PM
admin

Zapie­kanka ziem­nia­czana… brzmi cie­ka­wie… wygląda smacz­nie… i pysz­nie smakuje!

Czyli pod­sta­wowe kry­te­ria zostały speł­nione. Z pozoru trudna do wyko­na­nia potrawa, ale w rze­czy­wi­sto­ści nic nad­zwy­czaj trud­nego. Potrze­bu­jemy bram­bory czyli ziem­niaki, kar­to­fle, grule, pyry jak zwał tak zwał, każdy wie o co chodzi.

 

Prze­pis zaczerp­nięty z jed­nego z kuli­nar­nych pro­gra­mów, ale zmo­dy­fi­ko­wany i dosto­so­wany do potrzeb ?nie­prze­cięt­nego” czło­wieka. Zamiast wymyśl­nego, dro­giego sera… zastą­piono go bryndzą.Nie jest to jed­nak konieczny skład­nik, ale z nim potrawa pod­cho­dzi lekko góral­ską nutą, hej! Nie ma co pisać dalej trzeba się brać za pich­ce­nie… :D

Skład­niki:

  1. około 5–6 ziemniaków
  2. boczek wędzony około 30 dag
  3. cebulka
  4. ser żółty
  5. ser bryn­dza (tutaj to nasza inno­wa­cja — wy może­cie użyć innego serka, który lubi­cie, uży­cie bryn­dzy nie konieczne jeśli nie macie. Można dodać inny gatu­nek sera)
  6. mar­ga­ryna do wysma­ro­wa­nia naczy­nia żaroodpornego
  7. olej
  8. pół lampki bia­łego wina (nie jest konieczne)

Spo­sób przyrządzenia:

 

  • Ziem­niaki myjemy w wodzie. Następ­nie gotu­jemy w ?mun­dur­kach” czyli w skórce. Oczy­wi­ście wodę solimy tak jak byśmy goto­wali obrane ziem­niaczki. Można do goto­wa­nia dodać dwa ząbki czosnku — jesli ktoś lubi.
  • W tzw. mię­dzy­cza­sie sma­żymy pokro­jony w paski boczuś. Doda­jemy pokro­joną w krążki cebulkę. Wszystko dalej razem sma­żymy aż cebulka się nie zeszkli
  • Kiedy boczek i cebula będą gotowe, odsta­wiamy na bok.
  • Ugo­to­wane i ostu­dzone ziem­niaki obie­ramy ze skórki — z ?mun­durka”. Następ­nie kro­imy w plastry.
  • Teraz ukła­damy wszystko war­stwami: na posma­ro­wane dno naczy­nia żaro­od­por­nego kła­dziemy pokro­jone w pla­stry ziem­niaki. Kolejna war­stwa to boczuś i cebulka. Na to pokro­jony w pla­stry serek żółty. Kolejna war­stwa ziem­nia­ków. I kolejna war­stwa boczku z cebulką. Kła­dziemy serek bryn­dza, itd. Na górze zale­camy umie­ścić ser żółty.

Ilość warstw zależy od naszej fan­ta­zji, wiel­ko­ści naczy­nia żaro­od­por­nego i wyczer­pa­nia składników.

 

  • Następ­nie pole­wamy wszystko bia­łym winem. Około pół lampki — szklanki sta­now­czo wystarczy.
  • Wsta­wiamy do roz­grza­nego pie­kar­nika na ok. 15 — 20 minut. Wszystko pie­cze się w tem­pe­ra­tu­rze 220– 250 stopni. ( oczy­wi­ście można piec dłu­żej, bo to cho­dzi o to żeby serek się faj­nie roz­pu­ścił i winko odpa­ro­wało). Po tym cza­sie zapie­kanka jest gotowa do jedzenia.

Zapie­kankę naj­le­piej poda­wać na cie­pło, wtedy sma­kuje naj­le­piej, naj­smacz­niej tak, że palu­chy lizać. Oczy­wi­ście można ją skon­su­mo­wać z sałatką. Można z jakimś sosi­kiem i też będzie pycha. Spo­sób poda­nia zależy od naszych pomy­słów. W każ­dym bądź razie ja jestem zachwy­cona zapie­kanką, bo jest pro­sta w wyko­na­niu i w miarę tania. Nie oszu­kujmy się każdy z nas lubi zjeść coś dobrego i coś taniego… na tym polega cały amba­ras żeby tanio, pysz­nie zjeść i pełny brzu­szek mieć :D Pozo­staje mi życzyć wam — Smacznego!

 

zapiekanka_ziemniaczana.jpg

niedziela, Październik 14, 2007 @ 08:10 PM
michaniu

Jeśli myślisz, że dzi­siaj będzie o czymś super wykwint­nym to nie­stety muszę Cię roz­cza­ro­wać. Dzi­siaj nade­szła pora na nie­zwy­kle pro­ste, bły­ska­wiczne do przy­go­to­wa­nia danie. Pora na sma­żone parówki ozdo­bione serem żółtym.

 

Parówki to potrawa pro­sta, która powinna być w każ­dej sza­nu­ją­cej się lodówce. Ja naj­bar­dziej lubię parówki dro­biowe. A kto ich nie lubi? Tak, tak — dosko­nale wiem jak sie robi parówki i muszę zmar­twić wszyst­kich, któ­rzy nie lubią mię­so­żer­ców — nie prze­szka­dza mi to zupełnie.

D o przy­go­to­wa­nia paró­wek potrze­bu­jemy: cien­kie parówki, ser żółty, odro­binę tłusz­czu (może być olej), patel­nię, opcjo­nal­nie ząbek czosnku

Z paró­wek ścią­gamy folię w którą są zawi­nięte. Deli­kat­nie naci­namy je wzdłuż. Tak aby nóż prze­ci­nał je w poło­wie. Ważne aby parówki się nie rozpadły.

Na patel­nie wrzu­camy ząbek czosnku (nie musi być nawet roz­grzany) , wle­wamy olej i cze­kamy aż olej się roz­grzeje. Do gorą­cego oleju przej­dzie smak czosnku. A z oleju gdzie powę­druje? No do paró­wek :)

Na gorący olej wrzu­camy parówki i sma­żymy je z każ­dej moż­li­wej strony. Pod­czas pro­cesu sma­że­nia parówki “puchną”. Nagle optycz­nie zwięk­szają swoją objętość.

W mię­dzy­cza­sie (wiem, wiem — to słowo ponoć nie istnieje:P ) kro­imy ser żółty w paski. Przed koń­cem sma­że­nia sta­ramy się aby roz­cię­cie w parów­kach było u góry. W roz­cię­cie wkła­damy ser żółty. Jeśli dys­po­nu­jemy pokrywką to przy­kry­wamy patel­nie. Sma­żymy jesz­cze 1 — 2 minuty aż ser się roz­pu­ści. I… gotowe.

Teraz parówki na talerz. Doda­jemy musz­tardę, ket­chup, chrzan — co kto lubi i jemy ze smakiem.

Takie parówki naprawdę sma­kują rewe­la­cyj­nie. Deli­katna nuta czosnku pod­kre­śla ich smak, a roz­to­piony ser żółty… Każdy lubi taki ser :)

parowki.jpg