Wpisy oznaczone tagiem: ‘śniadanie’

czwartek, Marzec 26, 2009 @ 05:03 PM
admin

Nie zawsze trzeba robić sałatkę z goto­wa­nych warzyw. Cza­sem mamy tylko 30 minut, żeby przy­go­to­wać coś przed przyj­ściem gości. Można ją zjeść na śnia­da­nie, na kola­cję. Jest smaczna, szybka i nie wymaga wielki kuli­nar­nych umiejętności.

Skład­niki:
1 puszka czer­wo­nej fasoli
1 puszka kuku­ry­dzy
pół sło­ika cebulki kon­ser­wo­wej — możemy dodać rów­nież pęczek rzod­kiewki zamiast cebulki
6–8 śred­nich ogór­ków kon­ser­wo­wych
majo­nez,  może być też jogurt natu­ralny
sól, pieprz

Spo­sób przyrządzenia:

  • Kuku­ry­dzę i czer­wona fasolę należy odsączyć.
  • Ogórki pokroić w kosteczkę.
  • Cebulkę doda­jemy w cało­ści, chyba że jest dość duża wtedy należy ją prze­kroić na pół. Jeśli nie mamy cebuli, to doda­jemy rzod­kiewkę, którą kro­imy w kostkę.
  • Na koniec, do wszyst­kich pro­duk­tów doda­jemy 2–3 łyżeczki majo­nezu. Oczy­wi­ście zamiast majo­nezu doda­jemy jogurt natu­ralny. Dopra­wiamy solą i pie­przem według uznania.

Sałatka jest bar­dzo dobra, smaczna. Jej atu­tem jest to, że szybko się ją przy­go­to­wuje. Skład­niki są dostępne w każ­dym skle­pie. A i gościom na pewno posma­kuje, domow­ni­kom też.  Smacznego!

niedziela, Październik 14, 2007 @ 08:10 PM
michaniu

Jeśli myślisz, że dzi­siaj będzie o czymś super wykwint­nym to nie­stety muszę Cię roz­cza­ro­wać. Dzi­siaj nade­szła pora na nie­zwy­kle pro­ste, bły­ska­wiczne do przy­go­to­wa­nia danie. Pora na sma­żone parówki ozdo­bione serem żółtym.

 

Parówki to potrawa pro­sta, która powinna być w każ­dej sza­nu­ją­cej się lodówce. Ja naj­bar­dziej lubię parówki dro­biowe. A kto ich nie lubi? Tak, tak — dosko­nale wiem jak sie robi parówki i muszę zmar­twić wszyst­kich, któ­rzy nie lubią mię­so­żer­ców — nie prze­szka­dza mi to zupełnie.

D o przy­go­to­wa­nia paró­wek potrze­bu­jemy: cien­kie parówki, ser żółty, odro­binę tłusz­czu (może być olej), patel­nię, opcjo­nal­nie ząbek czosnku

Z paró­wek ścią­gamy folię w którą są zawi­nięte. Deli­kat­nie naci­namy je wzdłuż. Tak aby nóż prze­ci­nał je w poło­wie. Ważne aby parówki się nie rozpadły.

Na patel­nie wrzu­camy ząbek czosnku (nie musi być nawet roz­grzany) , wle­wamy olej i cze­kamy aż olej się roz­grzeje. Do gorą­cego oleju przej­dzie smak czosnku. A z oleju gdzie powę­druje? No do paró­wek :)

Na gorący olej wrzu­camy parówki i sma­żymy je z każ­dej moż­li­wej strony. Pod­czas pro­cesu sma­że­nia parówki “puchną”. Nagle optycz­nie zwięk­szają swoją objętość.

W mię­dzy­cza­sie (wiem, wiem — to słowo ponoć nie istnieje:P ) kro­imy ser żółty w paski. Przed koń­cem sma­że­nia sta­ramy się aby roz­cię­cie w parów­kach było u góry. W roz­cię­cie wkła­damy ser żółty. Jeśli dys­po­nu­jemy pokrywką to przy­kry­wamy patel­nie. Sma­żymy jesz­cze 1 — 2 minuty aż ser się roz­pu­ści. I… gotowe.

Teraz parówki na talerz. Doda­jemy musz­tardę, ket­chup, chrzan — co kto lubi i jemy ze smakiem.

Takie parówki naprawdę sma­kują rewe­la­cyj­nie. Deli­katna nuta czosnku pod­kre­śla ich smak, a roz­to­piony ser żółty… Każdy lubi taki ser :)

parowki.jpg